Open top menu
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Moim Zdaniem. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Moim Zdaniem. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 13 kwietnia 2014
Let's take some drugs!

To powinno być motto życiowe większości. Joker dobry na wszystko.
Piję pierwszą od prawie dwóch tygodni kawę, bo od ponad dwóch tygodni jestem chory i wypluwam płuca tu i tam. Poskutkowało to niezrozumiałą, przynajmniej dla mnie, niechęcią kawową. Pierwszy raz w życiu tak mam. Może to brak kofeiny, albo szok wywołany jej niedostatkiem, bo nie sądzę, że to ta znikoma ilość kodeiny z moich tabletek na kaszel. Ja tam nie czuje kopa. Smok z którym przyjaźnie się od tygodnia też mówi, że u niego jest ok. Siedzę więc zawinięty w koc i patrzę nie dowierzając. Mam bowiem czas pośledzić trochę internety. To bardzo źle. Bo okazuje się, że ludzie którzy wydawali mi się całkiem inteligentni – no cóż. Zawodzą mnie jak Jerzy Janowicz zawodzi na korcie. (Jak ktoś nie kuma tej czaczy, to znaczy, że nie czytał poprzedniego wpisu o TU) Internety jednak dostarczają niezłej rozrywki. Hera, koka, hasz, LSD. I głupki. (Teraz macie pełne prawo nie wiedzieć ocokaman, bo to nie afera na skale Janowiczowskiego bucowania) Dla niezorientowanych link:

Co to kurde ma być? Matko! I to jeszcze w publicznej telewizji, za moje pieniądze! TVP KULTURA schodzi na psy. Tak dalej być nie może i ja osobiście postuluje, żeby wyrzucić ten program z każdej ramówki, kablówki i nawet jak ktoś go chce oglądać, to powinien dostać zakaz. Bo niby co to ma być? Co to za dziewczynka to śpiewa? O czym to i po co? Zero. Po prostu zero kulturalno-artystyczne. Nie zgadzam się na to. I drę na sobie koszule niczym Rejtan, bo czasy takie, że Polskę trzeba bronić przed upadkiem moralnym! Mam nadzieję, że się ze mną nie zgadzacie...

Piosenka aktorska. Jak tak czytam komentarze dotyczące tego filmiku, to niewiele osób ma pojęcie, o czym w ogóle mówi. Wiecie, ja tam ze śpiewaniem też mam niewiele wspólnego, bo jak zaczynam, to wszyscy wychodzą. Wykazuje się jednak odrobiną inteligencji (serio!) i dobrej woli (staram się!). Pomogę Wam, niektórym, którzy takiej pomocy potrzebują. Nie wyłożę niestety wszystkiego na tacy. Za prosto też być nie może.

Nie każdy był lub jest orłem z polskiego. Jednak proponuje w tym momencie powrócić do czasów późnej podstawówki. Później to wszystko było już tylko odgrzewanym kotletem. Mianowicie: hiperbola, wyolbrzymienie, pastisz, metafora, groteska.Pojęcia znane większości ludzkości. Jednak chyba tylko z nazwy. Środki stylistyczne, wykorzystywane w najróżniejszych utworach. Nie tylko literackich. Również aktorskich, filmowych. Błysnęła żaróweczka? Idziemy dalej. SZTUKA. Ktoś kiedyś powiedział, że sztuki rozumieć nie trzeba. I owszem, bo nie wszystko jest się w stanie zrozumieć. Ja np. teorii względności nie rozumiem, jednak nie uważam jej za głupią. I tutaj przechodzimy do sedna sprawy...

Nie wszystko, czego nie rozumiesz jest głupie. Naprawdę. Czasem, kiedy się czegoś nie rozumie, nie powinno się tego komentować. Bo może się okazać, że jest się głupszym, niż się wszystkim dookoła wydawało. Czasem naprawdę dobrze jest powiedzieć mniej, niż więcej. Poczytać, zgłębić sprawę. Czasem wystarczy pięć minut. Żeby dowiedzieć się, że to nie jest kompozycja do końca tej dziewczynki, która akurat śpiewa na scenie. Istnieje coś takiego jak groteska i metafora. I wiecie co? Macie pełne prawo, żeby to dalej się Wam nie podobało, takie są gusta. Mnie się to np. nie podoba. Nie kupuje tego nawet jako kabaret. Bo to nie moja stylistyka. Jednak nie uważam tego, za głupie, tragiczne itd. Mniej lub więcej to rozumiem. Bo poświęciłem parę minut, żeby zobaczyć z czego i dlaczego śmieją się ludzie. Z jakiego powodu znów internety stawiają kosy na sztorc i ruszają bronić dorobku kulturowego, brukając przy tym innych ludzi. Czasem ignorancja to największe faux pas jakie można popełnić. Coś, co nie podoba się Tobie, wcale nie oznacza, że nie może podobać się komuś innemu, że nie może nieść ze sobą jakiegoś ukrytego przekazu (czasem aż za dobrze ukrytego przekazu, jak widać na załączonym obrazku), że jest głupie.

Zdjęcie z FP Hera koka hasz na FB. Prawie 70 tyś. lajków. Hejt zawsze cieszy się dużą popularnością.;)
Trochę się rozpisałem, a badania wykazują, że nikomu nie chce się w internecie czytać takich długich tekstów, dlatego już kończę. Nie wszystko, czego nie rozumiesz jest głupie. Wszystko ma prawo Ci się nie podobać. To Twoje zdanie, które ma prawo nikogo nie obchodzić. Nie wszystko musisz rozumieć, naprawdę. Proszę jednak nie niszcz, nie depcz, nie podążaj jak ciele za zdaniem większości. Miej własne. I najlepiej: wróć do swojej piaskownicy i zajmij się sobą. Nie będziesz mieć czasu na myślenie o pierdołach. (Znów to samo...)

Sayonara!


Read more
piątek, 11 kwietnia 2014
Jesteś nikim

Dobra, nie jesteś. Osobiście uważam, że każdy jest "kimś". Musisz jednak przyznać, że to całkiem niezły, przyciągający tytuł. Przynajmniej tak mi się wydaje. Pewnie już domyślasz się, jaki temat chcę poruszyć? Tak, masz racje. Jerzy Janowicz. Chmurka kurzu, jaką podniosły jego słowa na konferencji już powoli opada. Odsłaniając niekoniecznie ładne rzeczy. Moim zdaniem – ktoś tutaj ma kompleksy. A kompleksy są niefajne i przeważnie prowadzą do zawiści. Zawiść jest jeszcze mniej fajna od kompleksów. Dla niewtajemniczonych (gdzie Wy żyjecie? W lepiankach?) podrzucam filmik:
 

Gdyby Janowicz zapanował troszkę nad gestykulacją i tonem głosu, mógłby w piękny sposób przypieprzyć werbalnie paru osobom. Wzbudzając dyskusje nie nad "gburowatością polskich zawodników" i "bucem z rakietą", a nad kondycją polskiego sportu. Teraz już stop, bo ja nie o tym chciałem. Polityka mi się tutaj wciśnie, a to temat śliski i grząski. A ja lubię jak czysto i schludnie. Po tej konferencji powstały dwa obozy. Te, które zawiodły się na Jerzyku nie tylko na korcie i te, które się z nim zgadzają. Ja sobie to pooglądałem z boku. Poczytałem, posłuchałem i przemieliłem. A, że moje tryby mielą powoli, ale dokładnie, to potrzebowałem trochę czasu. Oto konkluzje:

Znacie kogoś kto uprawia sport na poważnie? Nie musi być zawodowo, może być na wpół amatorsko, amatorsko, ale z zaangażowaniem. Jeździ taki po różnych maratonach, na zawody crossfitu, gra w halowej lidze piłki nożnej czy cośtam. Trenuje, poświęca temu dużą część swojego życia. Ja znam kilku mniej lub bardziej profesjonalnych sportowców. I wiecie co? Nikt nie ma wobec nich większych oczekiwań od... nich samych. Tak. Jak bardzo nie czulibyście się zawiedzeni kiedy wasi ulubieni sportowcy przegrywają – oni są zawiedzeni bardziej od Was wszystkich razem wziętych. Trust me. To odróżnia ludzi którzy chcą osiągnąć sukces, którzy go osiągnęli i tych, którzy walczą o jego osiągnięcie z całych sił. Co to jest? To, że oni wymagają od siebie i zawodzą się na sobie. Nie wymagają od Zdziśka czy Kryśki i nie na nich się zawodzą. W pełni rozumiem wybuch emocjonalny Jerzyka na konferencji. Ludzie, którzy wymagają od siebie, nie mają czasu wymagać od innych. Ciężko pracują na swój sukces i naprawdę nie przegrywają specjalnie. Dlatego mają pełne prawo mieć w dupie waszą opinie. 

 

I prawdą jest, że w Polsce buduje się sukces latami, a zburzyć można go jednym tytułem, meczem czy dniem. Dziennikarstwo ma to do siebie, że z reguły skupia się na negatywnych wydarzeniach. To jednak nie tylko wina dziennikarzy, wbrew pozorom. Tylko odbiorców. Czyli Ciebie, Ciebie i Ciebie też. Badania wykazują, że większą oglądalność mają wydarzenia negatywne od pozytywnych. Dlatego te są częściej poruszane w mediach. Hajs się musi zgadzać. Słyszeliście o zasadzie trupokilometra? Takie śmieszne określenie dziennikarskie. Ilość trupów musi być wprost proporcjonlana do odległości zdarzenia. Czyli – jeśli ktoś umrze na Waszej ulicy potrącony przez samochód – sąsiadka będzie o tym gadać, może nawet lokalna gazeta o tym napisze. Jednak jeśli ktoś zginie potrącony przez samochód w Bombaju, to kogo to do cholery obchodzi? (No, chyba, że mieszkasz w Bombaju, albo potrąconym jest George R.R. Martin. On może umierać dopiero kiedy dokończy Sagę) Postać rzeczy zmienia się, jeśli w Bombaju pieprznie bomba i zginie sto osób – no to tu już jest sensacja. Odległość daleka, ale bomba i ilość trupów się zgadza. No to do wiadomości w prime time! (Nie mylić z Optimus Prime.)

Już tytułem końca. Skup się na pozytywach. Sportowcom zdarzają się lepsze i gorsze dni. Wbrew pozorom to są ludzie. Ciężko pracujący. Może warto się skupić na tym, na co ma się wpływ? Na przykład na sobie. Bo gdyby każdy skupił się na sobie, nie miałby czasu na myślenie o pierdołach i zajmowaniu się cudzym życiem. Byłby wystarczająco zadowolony ze swojego. 

Arrivederci!  






Read more
piątek, 10 stycznia 2014
NA RATUNEK - WOŚP



 

 Daję Owsiakowi

Co roku przed finałem Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy pojawiają się zarówno głosy krytyki jak i aprobaty dla całego przedsięwzięcia. Z moich własnych obserwacji wynika, że najwięcej i najgłośniej szczekają przeciwnicy, nie tylko samej Orkiestry, ale też Jerzego Owsiaka. Trudno rozgraniczyć jedno od drugiego, to prawda. A całe wydarzenie od lat wzbudza sporo kontrowersji, związanych głównie z finansami. Jednak w całym kraju sporo jest też sprzętu obklejonego serduszkami, który niejednokrotnie ratuje ludziom życie. 


 To nie pomaga ludziom, tylko szpitalom i państwu

Prawda to i nie prawda w jednym. Wszystkie te sprzęty powinny zostać zakupione przez państwo i w szpitalach powinny stać. Pracować, diagnozować, leczyć. Nie od dziś jednak wiadomo, że państwo nie gwarantuje nam wszystkiego. A głosy, jak cała Polska długa i szeroka, krzyczą, że niedługo nie zagwarantuje nam niczego. Ja sam w szpitalach wynudziłem się co niemiara. Dużo czasu spędziłem w murach różnych przybytków służby zdrowia i badań miałem bez liku. A duża część tych badań przeprowadzana była na maszynach oblepionych czerwonymi serduszkami. Dlatego głosy mówiące, że Orkiestra nie pomaga ludziom, to bujda. Bo dając sprzęt umożliwia badania, pomaga szpitalom i państwu, przez co pomaga pacjentom i obywatelom. Wiem co mówię, bo zakupiony swojego czasu sprzęt do szpitala w Kielcach uratował mnie przed podróżowaniem do Warszawy na badania. A badań miałem wtedy dużo.

Zakupiony sprzęt jest źle wykorzystywany

Jeśli ratuje życie i jest wykorzystywany w ogóle, to jest wykorzystywany dobrze. A ostatnia akcja kontrolna spowodowała odebranie i przekazanie źle wykorzystywanego sprzętu do szpitali, które wiedzą co z nim zrobić.

Płacę podatki, nie będę płacić jeszcze raz!

To nie płać. Nikt ci przecież nie karze. Ja też płacę podatki. Jednak wiem co to jest 1%, umiem zrobić chociaż symboliczny przelew na rzecz jakiegoś schroniska, albo wrzucić złotówkę do puszki. Ja od złotówki nie zbiednieje, ty też nie (chyba, że ta złotówka naprawdę sprawi, że dziś nie zjesz. To daj znać, wyślę ci coś na kanapkę). Złotówka to niby nic. Jednak jeśli milion osób da ci złotówkę, to żadna z tych osób, nie zacznie przymierać przez to głodem. A ty będziesz mieć milion. Zabawne, nie sądzisz?

Caritas pomaga przez cały rok, znacznie lepiej niż Orkiestra

I chwała im za to! Niech pomagają. Ja np. ubrania w których już nie chodzę przekazuje właśnie do Caritasu, albo bezpośrednio tym, którzy ich potrzebują. Bo jeśli nie chciało ci się ruszyć dupy i stare ciuchy wrzucasz do kontenerów – to najwyższy czas żebyś poszedł ich poszukać w lumpeksie. Bo te kontenery należą do prywatnej firmy.
Owszem, Caritas może gromadzi środki i przekazuje je bezpośrednio ludziom. Co nie znaczy, że jeśli jest np. Fundacja TVN, to Fundację Polsatu należy zlikwidować. Łapiesz alegorie? To, że przekazałem pieniądze schronisku, nie oznacza, że mam nie wysłać sms’a na biedne dzieci.

Tylko połowa z zebranej kwoty jest wykorzystywana, resztę zabiera Owsiak

Praca w fundacji to też praca. Ludzie też muszą zjeść, mieć gdzie mieszkać. Za co zapłacić rachunki. Jeśli masz trochę więcej rozumu niż ukwiał, to powinno być to dla Ciebie oczywiste. Takie przedsięwzięcie jak Orkiestra, to naprawdę setki godzin przygotowań. A jak dla mnie – niech sobie i zabiera 90 proc. Bo jak Ty przekażesz potrzebującym 4 mln złotych, to naprawdę będę mieć głęboko gdzieś, co zrobiłeś z pozostałymi 36 mln. Mam świadomość, że reszta pieniędzy pożytkowana jest gdzieś indziej. A jeśli nawet na Woodstock, niech sobie będzie. Wybieram się tam w przyszłości, także luz.

Wolontariusze kradną kasę z puszki

No okej. Takie incydenty się zdarzają. Są kary godne, a gnojki powinny dostać kopa w dupę. Jednak zawsze możesz sam zostać wolontariuszem. Będziesz mieć pewność, że nic z puszki nie zginie. A podobno oceniamy ludzi przez pryzmat samych siebie. Zastanów się, czy nie masz nic na sumieniu.

Chodzi tylko o lans dla gwiazd

I co z tego, że gwiazdy lansują się przy okazji Finału? A niech się cieszą ze zwiększonych słupków popularności. Jeśli robią przy tym coś dobrego, to czemu nie? I tak wszyscy ich znają. Mniej lub bardziej. A ja tam z chęcią policytowałbym np. wyjście na piwo z Piotrkiem Żyłą. Uważam, że byłby czad. Szkoda tylko, że mnie nie stać. A to, że ktoś chce kupić koraliki Herbuś albo sukienkę Rubik? To ich pieniądze. Lepiej, żeby kupili sukienkę Ani Rubik, i przekazali przy tym parę tysięcy na nowy sprzęt do szpitali, niż taką samą kiecke w salonie Dolce, czy gdzieś tam.

Orkiestra nie jest apolityczna, a Owsiak to złodziej

No dobrze, tylko znów… Co z tego, że Orkiestra nie jest apolityczna? I czemu, skoro Owsiak to złodziej, to nie podasz go do sądu? Ja też nie zgadzam się z niektórymi poglądami prezesa Fundacji WOŚP. Tylko co jego poglądy mają do tego co robi Orkiestra? Wielu artystów nadużywało alkoholu i narkotyków. To znaczy, że mam nie szanować ich dorobku? Nie słuchać Jacksona, bo podobno był pedofilem? Nie czytać Bukowskiego, bo to alkoholik? Kiedy ja lubię i posłuchać Jacksona, i poczytać Bukowskiego. Postarajmy się oddzielić jedno od drugiego.


Jeśli ktoś zarabia, pomagając przy tym innym i nikomu nie robi krzywdy, to czy naprawdę jest taki zły? Kiedy Ty ostatnio komuś pomogłeś? Poświęciłeś swój czas i siły, żeby coś zrobić dla kogoś, nie dla siebie? Od kogo jesteś lepszy, że masz prawo krytykować? Bo wiesz, swoje zdanie mieć powinieneś, jednak krytyka od przeciętniaka, naprawdę nikogo nie obchodzi. I nie powinna. Do zobaczenia na Finale, ja tam wrzucę coś do puszki. Może nikt nie ukradnie. Siema!

Read more